![]() |
| Źródło: internet |
Wiem, że temat wychodzi troszkę w nieodpowiedniej porze roku, ale przeglądając ostatnio starsze wpisy Zwierza natknęłam się na notkę na temat bajki Disneya "Frozen". Ponieważ na początku miałam mnóstwo zastrzeżeń do tej produkcji, postanowiłam sprawdzić co sądzi o niej Zwierz, z którego opiniami wielokrotnie się zgadzałam i którego spostrzeżenia uważam za niezwykle trafne w wielu dziedzinach.
![]() |
| Źródło: internet |
Pamiętam, że pierwszy raz oglądałam "Frozen" po angielsku z napisami. Nieco to przeszkadzało Małej Mi, choć bajka zafascynowała ją na tyle, że nie skarżyła się na obcy język. Natomiast ja od razu zakochałam się w piosenkach (zwłaszcza "Let it go" i "Do you want to build a snowman?") oraz w nieco naiwnym, ale czarującym Olafie. Przemyślenia na temat luk w fabule zostawmy na potem, chciałam się skupić na innym problemie. Otóż jakiś czas później obejrzałam bajkę z polskim dubbingiem i szczerze mówiąc załamałam się poważnie. Co stało się z genialnym dubbingiem, który wielu bajkom dodawał wręcz uroku? Gdzie te świetnie przetłumaczone piosenki? Przy każdej piosence bolały mnie zęby, przy czym nie jest to wina wykonania (Idina Menzel to nie jest, ale nie łudźmy się, jej nie da się podrobić), tylko tłumaczenia. Pamiętam, że zdenerwowałam się tak bardzo, że na potrzeby własne przetłumaczyłam "Let it go" ;). Do dzisiaj wolę oglądać "Frozen" w oryginale, mimo że pogodziłam się z nieścisłościami fabuły - w końcu to bajka dla dzieci, a one nie dostrzegają takich rzeczy. Całkiem niedawno przypadkiem odnalazłam w sieci klip, na którym można posłuchać piosenki "Let it go" w 43 językach. W pełnych wersjach. 3 bite godziny :D Z ciekawości posłuchałam kilku, zwłaszcza tych, które byłam w stanie zrozumieć, przynajmniej częściowo. Otóż oświadczam, że nasze tłumaczenie jednak daje radę :) Co nie zmienia faktu, że tłumacze mogli się bardziej przyłożyć. Zresztą możecie sprawdzić sami na poniższym klipie.
Jeśli chodzi o inne wady bajki, niezależne od tłumaczenia polskiego - obraz posiada wiele luk logicznych, brak spójności wręcz bije po oczach. I bardzo mnie razi jakiekolwiek porównywanie do "Królowej Śniegu" H.Ch.Andersena. Poza magią zimy posiadaną przez Elsę nic w tej bajce nie wskazuje na nawiązanie do klasyki. Przy czym odnoszę wrażenie, że jednak główną postacią w tej bajce jest Anna, a nie Elsa.
![]() |
| Źródło: internet |
Po seansie nasunęło mi się wiele pytań, na przykład: SPOILER ALERT - rodzina królewska nagle, z dnia na dzień zamknęła zamek, usunęła większość służby... i nikt nie zadał pytania dlaczego? Poza tym, z tego, co widziałam, troll-czarownik usunął wspomnienia o magii Elsy z głowy Anny, a co ze służbą, która została zwolniona i tą, która pozostała w zamku? Z początkowych scen można było wywnioskować, że nie był to sekret. Poza tym troll wyraźnie powiedział Elsie, że strach będzie jej największym wrogiem, to co zrobili patologiczni rodzice? Zamknęli ją samotnie w jej pokoju, odcięli od świata i uwięzili w strachu przed własnymi mocami. Brawo rodzice. Tak naprawdę z tego wynikła cała historia opowiedziana w bajce, ale kaman, słaby scenariusz nie predysponuje do dobrej bajki. Takich kwiatków jest tam więcej, obraz ma swoje momenty, ale przez większość czasu w głowie siedział mi taki mały człowieczek z młoteczkiem, którym uderzał w dzwonek. Za każdym razem, kiedy wypływała kolejna nieścisłość albo brak logiki robił takie małe "dzyń!" Dużo tego dzwonienia było ;)
![]() |
| Źródło: internet |
Tak naprawdę bajka broni się głównie grafiką. Mam nadzieję, że Disney pozostanie przy takiej stylistyce, bo to co pokazali było tak piękne, że mimo wskazywanych przeze mnie wad, uplasowała się w czołówce moich ulubionych bajek. Teraz, po kilkunastu już razach nie zwracam uwagi na to, co uderzająco nie spodobało mi się za pierwszym razem. Po prostu patrzę na piękne obrazki, nucę niezwykle melodyjne piosenki i łapię odrobinę szczęścia, że mogłam poprzebywać w tym cudnym bajkowym świecie. Bo po to właśnie jest Disney, czyż nie?
![]() |
| Źródło: internet |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz